historia pewnego nabytku i jeden taki fenomen

Chciałam kupić sobie kalendarz.

Taki mały, ale nie za mały, poręczny, do torebki, ale oczywiście pijękny i dech zapierający, co by mi się chciało w nim pisać.

Zwlekałam i zwlekałam, bo po Nowym Roku na pewno przecenią.

Pierwszy, drugi, trzeci, … ósmego stycznia nie wytrzymałam, postanowiłam, że to już. Poszłam do sklepu jednego, drugiego… sh*t. Przecen brak. „Bo wie Pani, my to w zasadzie teraz tylko kalendarze sprzedajemy, więc promocji jeszcze długo nie będzie.”

W jednym takim kijosku – najs, podoba się mi, ale 26,99. Idę dalej – o taki sam w księgarni! Może będzie taniej? … Łot?? 31,10… sto metrów dalej – przebitka 4,11 – nieźle, nieźle. Dobra, skoro tak – idę po ten sam, ale o 4,11 PLNów tańszy, co nie znaczy, że gorszy.

Koniec końców zakochałam się w takim, co to cały w sowach jest. O co chodzi z tymi sowami – nie mam pojęcia. Ale są cudne. Chociaż są teraz wszędzie… w sumie, to o co kaman??

Ale kalendarz jest przecudny i złote myśli hodować w nim będę bez dwóch zdań. No nie, no mam nadzieję, że dwa zdania w nim zapiszę, nawet zakładam, że dużo, dużo więcej!

Obrazek

Czyż one nie są przemawiające?

 

 

Reklamy
This entry was published on 09/01/2014 at 14:47. It’s filed under Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

2 thoughts on “historia pewnego nabytku i jeden taki fenomen

  1. Niektore maja hipnotyzujace oczy 😉

  2. Ej w tym roku też mam fazę na SOWY !!!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: