i po…

I urlop zleciał, jak z bicza strzelił… czas beztroski i braku dźwięku budzika, wołającego ‚get up, stand up!’…
Powrót do codzienności.
Ale czy szarej? Nie.
Ciekawe… na ile wystarczy energii ze świeżo naładowanych akumulatorów?
Miłego dnia 😉
Bo nigdy nie wiadomo, czy będzie czas, aby napisać coś więcej…

Reklamy
This entry was published on 29/07/2013 at 05:40 and is filed under Uncategorized. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: