śpiący, zryty berecik…

Dobra, bez jaj, czy ktoś może mnie uszczypnąć? Żyję w jakimś letargu… O co chodzi? Przecież zawsze marzyłam, żeby mieć Rodzinę i własne M. I mam. To co się czepiam? Tyle rzeczy mi nie pasuje, że staram się odbić to sobie czym innym, przy okazji nie mając na to funduszy… Błędne koło. I żyję sobie kolorowo, chodzę wyszczerzona, rozszczebiotana, choć tak naprawdę w środku kruszę się na małe kawałeczki… Tylko czy ja naprawdę powinnam się tak..nazwijmy to..przejmować błahostkami? Bo co, bo brakuje mi czułości, wrażliwości, jakiejś odmiany szacunku, choć tak naprawdę to akceptacji i wsparcia od Niego? Czy to naprawdę takie ważne? Hmm, chyba jednak dla mnie tak.
Kurcze pieczone, nie pojmuję siebie.
Mam przecież cudownego Syna, który powoduje u mnie skrajne zmęczenie, ale wynagradza je wszystkim, co robi, co mówi, tym, jaki jest i ŻE jest.
Mam Męża, ponoć kochającego, naprawdę dobrego człeka, który nie umie okazywać uczuć i (mimo prób wyperswadowania mu tego przeze mnie) bez przerwy się ze mną w swoim mniemaniu drażni, w moim zaś irytuje mnie do potęgi n-tej, powodując, że myślę raczej z niepokojem o tym, jak mało pokładów cierpliwości we mnie zostało. Czy ja to przetrwam? Czy taka rozmowa, jaka miała miejsce dziś, przyniesie jakiekolwiek zmiany, oczywiście na lepsze? Czy, czy, czy? Co mnie/nas czeka?

Reklamy
This entry was published on 17/06/2013 at 22:24 and is filed under nie lubię, życie codzienne. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: