niezbyt kolorowo

No. Nareszcie sobie w autobusie siadłam. I to przy szybce – jak lubię 🙂 A co. Należy mi się po całym tygodniu stania w drodze i w tę, i z powrotem.
Jak ja uwielbiam taką weather 🙂 Pełen zachwyt bez końca. Dla słońca 😉
Matulu, jak ja bym chciała zmienić swą garderobę. Poczebuję odmiany. Niestety, pustka krzyczy z portfela, a na koncie świecą na czerwono cyferki poprzedzone taką poziomą kreseczką…to chyba jest minus :/
A Kobiecie przydaje się czasem zmiana, zwłaszcza, gdy odżywa po małym upadku mózgowym w sensie metafizycznym. Się Kobieta chce wyzwolić z szarości dnia codziennego, otwiera szafę, a tu barw zanik. Pożoga, cytując Brata mego…
Się mi cień zrolował na powiece ruchomej. Tuż po potarganych rzęsach to rzecz wielce mnie irytująca. Zaznaczyć musiałam. 😉
Jadę do domu. W nosie mnie kręci i w gardle drapie… Cholera, zaczyna się lato, a mnie znów jakiś bakcyl dorwał. Gdzie się podziała moja odporność? Toż ja chorowałam zaiste sporadycznie. Starzeję się czy może Dziecię wyssało wszystkie ciała-przeciw wraz z mlekiem? Zastanawiające…
Ooch, bateryja płacze… Kończę zatem.
Pa.

Opublikowano przez WordPress dla Androida

Reklamy
This entry was published on 10/05/2013 at 14:18 and is filed under lubię, macierzyństwo moje własne <3, takie tam bez związku, życie codzienne. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: