potargane myśli…

Czasem mam taki mętlik w głowie, że sama się gubię w tym, o czym myślę…

To wszystko przez tą wstrętną zimę, która zadomowiła się na dobre i wcale nie chce odpuścić. Mokry śnieg, który ciągle tylko pada i topnieje, pada i topnieje, itp., itd. i ciągle to samo, i w koło Macieju… Tragedia. Non stop przemoczone buty i zmarznięte stopy… I jak ja mam wygonić tego bakcyla z mojego gardła..?

Dobrze, że małemu Kluskowi już jest lepiej… Na Święta się nam, Bidulek, rozchorował – nie dość, że miał chore gardziołko, to jeszcze przyplątało się ropne zapalenie spojówek… Dla takiego Maluszka to naprawdę straszne. Ale już jest dobrze. A te uśmiechy i przesyłane buziaki, którymi obdarzał mnie dziś rano przed moim wyjściem do pracy – coś pięknego 🙂 Cały czas je widzę… Ten słodziutki dołeczek w lewym policzku i iskierki w oczkach 🙂 Bezcenne…

A teraz siedzę w pracy, pracuję i tak sobie myślę… o niczym 🙂

Straciłam wątek…

Reklamy
This entry was published on 04/04/2013 at 10:21 and is filed under macierzyństwo moje własne <3, życie codzienne. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: